• Story 13: Czas Świąt!

    Im bliżej Świąt, tym było ze mną coraz gorzej… Dotarłam do ostatecznej granicy wytrzymałości i ratowałam się, jak mogłam, by się nie załamać… Na ratunek przyszła mi natura… […] Dziwne te Święta… Miały być radosne, a jest smutek. Miały być białe, a jest szaro, buro i ponuro. Miałam się do nich dobrze przygotować, a nie miałam czasu nawet na sen. Miałam wszystko posprzątać wcześniej, a spóźniłam się na Wigilię, bo choinki nie zdążyłam ubrać przed… Wieczny niedoczas… Wszystko jest inaczej niż sobie wyobrażałam i planowałam… Ale takie jest moje Boże Narodzenie… 2000 lat temu chyba też było inaczej, niż sobie wyobrażano, inaczej niż Józef sobie planował, inaczej niż Maryja sobie…

  • Story 11: Górski listopad cz.2

    Choć listopad nie przypominał siebie, bo nie przyniósł ze sobą ani mrozu, ani śniegu, to ja czekałam i wypatrywałam zimy, aż wreszcie postanowiłam wyjść jej naprzeciw, w górskie, dzikie ostępy… I spotkałam ją, w pełnej krasie… Nareszcie…  

  • Story 9: Intensywnie-łaskawy październik część 3

    Październik to też intensywny czas dla mnie… Zmęczenie coraz częściej dawało o sobie znać… Ale nic tak nie koi jak widok zabawy cienia ze światłem, skróconych promieni słońca… … i zachody słońca… Ale nie ukrywam, że było coraz ciężej… Na szczęście wschody słońca, które mogłam obserwować. trzymały mnie przy życiu. Cieszę się, że zostałam człowiekiem poranka i nie zmarnowałam tych cennych chwil. Obserwowałam każdą zmianę i wszystko tak samo mnie zachwycało… Nie mogłam wyjść z podziwu, że tegoroczna jesień jest tak łaskawa… …tak kolorowa… Liście utrzymały się aż do grudnia. Oczywiście było ich coraz mniej… Wykorzystywałam każdą okazję, by być świadkiem i obserwować jak jesień przejmuje swoje rządy… Ta pora…

  • Story 8: Intensywnie złoty październik cz.2.

    Praca wymusiła na mnie zostanie człowiekiem poranka. I w sumie dobrze, bo zawsze o tym marzyłam, by wstawać przed świtem i oglądać cuda natury… A w tym roku było co oglądać: mgła, pierwszy przymrozek, złote liście na drzewach… i ta tajemniczość… i ulotność chwili… Rano powietrzne mleko, a po południu zachwycająca przejrzystość… i kolory, które po prostu przyprawiają o zawrót głowy… Zauważyłam, że im intensywniej robiło się w pracy, tym bardziej moje ciało instynktownie wypychało mnie na spacery… na terapeutyczne sesje szurania nogami w liściach… Wszystko po to, by zakorzeniać się jak najczęściej w obecnej chwili. Ludzkie ciało naprawdę wie, co robi. Nie mogłam nie skorzystać z okazji, by nałapać…

  • Trochę inne dbanie o siebie…

    Czasem dbanie i troska o siebie wygląda właśnie tak… (↑) I boli… Ale kiedy do Twojego serca dotrze ta prawda, że jesteś najważniejsza w swoim życiu, to potrafisz przeżyć ten ból, przytulając samą siebie i opiekując się swoimi emocjami; to już tak bardzo nie boli. A do tego wiesz już, że lepiej wiedzieć, być świadomą, niż żyć w nieświadomości. To niesamowite jaką drogę przeszłam w psychoterapii, że po zabiegu chirurgicznym, odczuwając ogromny ból, nie dołuję się jak kiedyś. Dawniej, gdy mnie coś bolało, moje myśli krążyły wokół bólu, wmawiając mi, że on się nigdy nie skończy. A teraz, chociaż boli, to wiem, że z każdą minutą będzie lepiej, że jutro…

  • Story 7: Intensywnie złoto-operowy październik…

    Październik zaczął się operowo… Dokładnie pierwszego pojechałam z grupą znajomych do Koszyc do opery. Jeżdżę tam regularnie, bo bardzo polubiłam to miasto. Ale już sama droga cały czas mnie zaskakuje… Co rusz widzę zupełnie nowy, świeży widok, którego wcześniej nie zauważyłam… Ale przede wszystkim wypatrywałam jesieni… …złota… …brązu… …czerwieni… …mgieł… … i znalazłam! Przyszła prawdziwa jesień! Jednak to był dopiero początek. Drzewa dopiero zaczynały nabierać rumieńców. W czasie podróży doświadczyliśmy wszystkich rodzajów jesiennej pogody. Ale to nic, bo i tak było pięknie, magicznie… Po drodze przystanek w innym słowackim mieście. Urokliwe miasteczko. A ja odżyłam. Bo bardzo lubię doświadczać nowych miejsc, kultury, muzyki, jedzenia… Czuję się wtedy wolna! I wreszcie…

  • Story 6: Remontowy wrzesień cz.2- czyli kobieta też umie!

    Ciąg dalszy remontu… Im bliżej było końca pierwszej części, tym bardziej nie mogłam się doczekać, aż wezmę pierwszy prysznic w nowej łazience! Niesamowite jak zwykła zmiana koloru może odmienić całe wnętrze!… Byłam, i nadal jestem, z siebie dumna, że tyle zrobiłam sama. Odkrywałam coraz to więcej nowych obszarów wiedzy, na przykład z elektryki. Prawdziwie elektryzujące doświadczenia! Oczywiście wszystko zgodnie z zasadami bezpieczeństwa. Wybór baterii łazienkowych spośród tysiąca możliwości i stylów, okazał się być dla osoby wysoko wrażliwej prawdziwą katorgą! Tydzień zastanawiałam się, które będą bardziej pasować do wnętrza, które będą praktyczniejsze… Ostatecznie zdecydowałam się na styl retro… W odstresowaniu pomogła mi cała seria „Epoki lodowcowej” 😉 i, niezmiennie i stale,…

  • Story 5: Remontowy wrzesień cz.1- czyli kobieta też umie!

    Dopiero pod koniec sierpnia zebrałam się mentalnie i rozpoczęłam remont… Teraz żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej… Ale jest jak jest. Dlatego akceptuję to i robię, co mogę, by wreszcie remont zakończyć… Dopiero wtedy mentalnie nastawiłam się na bajzel… No to zaczynamy! Zachciało mi się remontu, to niech będzie! Miałam już dość wmawiania mi, że kobieta może zrobić remont tylko wtedy, gdy pomoże jej w tym mężczyzna. „Bo ja się nie znam”, „bo jestem za słaba”… Jak gdyby kobieta była za głupia (?!), żeby ogarnąć budowlane tematy?! Miałam też dość czekania na pomoc ze strony mężczyzn, którzy wyznaczali terminy dla moich marzeń według swoich kryteriów… Nie moich… Więc wzięłam się…