• Wilcza pełnia

    Zaczęło się od Biegnącej Z Wilkami, rok temu już byłam świadoma swojej wilczej natury, ale nadal trochę instynktownie świętowałam Wilczą Pełnię. W tym roku wilki same mnie odnalazły… Trzy dni po Nowym Roku na mojej stałej zachodowej miejscówce odkryłam coś, co z początku przypominało wielki konar, a czego jeszcze dwa dni wcześniej nie było… Podeszłam bliżej i okazało się, że to nie konar, nawet nie gałąź… To była… gicz razem z kością udową, prawdopodobnie rogacza, obgryziona z mięsa do kolana, a od kolana do racicy obleczona w skórę i ścięgna… Zmroziło mnie, ale nie ze strachu, raczej z podekscytowania, że mogę być właśnie obserwowana przez wilki, bo tylko one potrafiłyby…

  • Moja Narnia

    To było jak spełnienie moich marzeń… Tak się bałam, że w tym roku już tego nie doświadczę… Ale widać codzienne wysiłki i namawianie Jej, by przyszła, modlitwy przesyłane do Nieba z prędkością światła, sprawiły ten cud… Bo dla mnie to zawsze jest cud, na który czekam z utęsknieniem, który obserwuję z rozdziawioną buzią, roziskrzonymi oczami i wielkim bananem na ustach… Narnia postanowiła się urzeczywistnić i oprószyć wszystko, nawet doliny, białym puchem. Moje serce dziecka przeżywa taką radość, że nawet nie umiem jej wyrazić słowami. Potrafię jedynie piszczeć, krzyczeć, śmiać się w głos. Zresztą szkoda czasu na słowa… Lepiej wytarzać się w śniegu, zrobić anioła, otworzyć usta, wystawić język i czuć…

  • Zabawa w chowanego.

    Zaczęło się tak pięknie, obiecująco, jak z moich marzeń… A potem zaczęła się zabawa w chowanego… Raz przychodziła, zaraz znikała, wabiąc bielą swojej sukni… Już prawie ją dogoniłam, już byłam blisko, już byłam przekonana, że nie odejdzie, a ona nagle znikała, a wraz z nią świetlistość świata. Zostawiała mnie w dolinnych ciemnościach, depresyjnych szarościach… Nawet przestałam w pewnym momencie podchodzić do okna po przebudzeniu, żeby tylko nie rozczarować się jej nieobecnością… Najbardziej ciemność bolała wtedy, gdy oficjalnie przejęła władanie nad moim środkowoeuropejskim światem; gdy reklama Coca-Coli ogłaszała: „Coraz bliżej Święta!”; gdy przytulne światło choinkowych lampek nie miało się na czym odbić i było pochłaniane przez ciemność za oknem. Musiałam pogodzić…

  • Marzeniowe cele 2021

    Lubię marzyć… Robię sobie wtedy gorącą ulubioną herbatę, pachnącą kosmicznie. Otulam się najulubieńszym kocykiem i siadam w ulubionym fotelu… … i marzę… rozmyślam… snuję plany… wizualizuję je… sprawdzam czy do mnie pasują… Uzgadniam je z Bogiem… I nadal widzę ten mały drewniany domek na polanie tuż pod lasem, obok niego rozległy sad i warzywnik, z kominka unosi się biały dym, roznoszący po okolicy zapach mojego własnego miejsca na Ziemi… Ale w tym roku, to dla mnie za mało marzyć… Marzenia zamieniam na cele, wyznaczam kierunek moim pragnieniom, będę do nich zmierzać, bo nic tak nie leczy duszy, jak zrealizowane marzenia. I nic się nie stanie, jeśli części nie uda mi…